You successfully added to your cart! You can either continue shopping, or checkout now if you'd like.

Note: If you'd like to continue shopping, you can always access your cart from the icon at the upper-right of every page.

Quantity:

Total:

Filters

Categories

Wolna wola kontra własność

Wielu nie zgadza się co do tego, czy człowiek ma wolną wolę. Ta 26-stronicowa broszura pokazuje z Pisma Świętego, że wolna wola nie jest podstawową kwestią, ale raczej faktem, że Stwórca WŁASUJE wszystkie rzeczy i jest odpowiedzialny za wszystko, co posiada. Ma to bardzo interesujące implikacje prawne.

Category - Short Book

Rozdział 2

Własność a odpowiedzialność prawna

Chciałbym teraz przenieść akcent z całej tej debaty o istnieniu wolnej woli na zagadnienie własności. Prawdziwą kwestią do ustalenia nie jest, moim zdaniem, zagadnienie wolnej woli, lecz kwestia własności. Nie jest to kwestia prawa człowieka do dokonywania wolnego wyboru, lecz prawa Boga, jako Stworzyciela, do działania zgodnie z Jego wolną wolą. Wykażemy to posługując się cytatami z Pisma i zapisami Bożego prawa.

Rodzaju 1:1 głosi:

1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

Zawsze warto zacząć od początku. Czy wszyscy wierzymy, że Bóg był Stworzycielem? Albo, czy pewni ludzie uważają, że to diabeł stworzył ziemię? Starożytni Grecy wierzyli, że to diabeł odpowiada za stworzenie materii (rzeczy materialnych) i, że materia jest z natury zła. Nie mogli pojąć, jak dobry Bóg miałby stworzyć złą materię. Jednak ich bazowe założenie było niepoprawne. Fizyczna materia została stworzona przez Boga i uznana za „dobrą” na każdym etapie stworzenia (Rdz 1:10, 12, 18, 21, 25, 31).

Tak więc najważniejszym bazowym założeniem jest zrozumienie prawdy, że to Bóg jest Stworzycielem i, że uznał całe stworzenie za dobre.

Jako Chrześcijanie wierzymy, że to Bóg Biblii jest tym, który tworzył. Jest On Bogiem dobrym, a nie Bogiem złym; że Bóg Starego Testamentu nie różni się od Boga Nowotestamentowego.

Bóg stworzył wszystkie rzeczy włączywszy w to człowieka. W ks. Rodzaju 2:7 czytamy:

7 wtedy to Pan Bóg [Yahweh Elohim] ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

Zauważ tu, że człowiek został stworzony z prochu ziemi. Ten grunt, czy też ziemia, z której został uformowany człowiek była tym, co Bóg stworzył w Rodzaju 1:1. Diabeł nie tworzył; to Bóg stworzył ziemię a potem uformował człowieka z materii, którą sam stworzył (Rdz 2:7)

Dlatego napisano: „wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!» (Rdz 3:19). Gdy człowiek umiera, jego ciało wraca do ziemi. Obraca się w proch ziemi, z którego elementów ciało zostało pierwotnie stworzone. A teraz przejdźmy do ks. Kapłańskiej 25:23-24:

23 Nie wolno sprzedawać ziemi na zawsze, bo ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie przybyszami i osadnikami. 24 Dlatego będziecie pozwalać na wykup wszelkich gruntów należących do was.

To jest Boże prawo dotyczące własności ziemi. Grunty zawsze podlegają wykupieniu. Tak stanowi prawo Boga. Na jakiej podstawie bazuje Boże prawo gruntowe? Pamiętaj, że gdy Izrael wkroczył do kraju Kananu, Jozue podzielił wszystkie grunty pomiędzy obywateli Izraela – po pierwsze pomiędzy rody, a potem na poszczególne rodziny. Wszyscy oni otrzymali prawo do ziemi. Jednakże nie otrzymali wówczas suwerenności nad tym gruntem. Byli dzierżawcami na gruntach Boga. Istniały uwarunkowania, które ich dotyczyły. Człowiek miał autorytet nad ziemią, jednak Bóg zachował dla Siebie suwerenność.

Dziś nazywamy to prawem „wywłaszczenia za odszkodowaniem”. Rząd zastrzega sobie to prawo nad twoją ziemią tak, że gdy zechce np. zbudować drogę to może dokonać wywłaszczenia twojego gruntu. Przychodzą i odkupują twój grunt. Jesteś im podległy i nie masz zbytnio wyboru. Ostatecznie rząd rości sobie wieczyste prawo własności nad twoim gruntem.

Na podobnej zasadzie również Bóg utrzymuje prawo wieczystej własności nad twoim gruntem. Zostałeś uformowany z prochu ziemi – z materiału, który stworzył Bóg. Twoje ciało jest twoim odziedziczonym gruntem. Jednak z racji tego, że nie stworzyłeś siebie samego, nie jesteś swoim właścicielem. Jesteś własnością Boga tytułem prawa stworzenia. Jego suwerenność jest oparta na Jego prawie własności Stworzenia. Choć człowiek otrzymał pewna dozę władzy (autorytetu) nad swoim dziedzicznym gruntem, to w zasadzie nie jest on jego właścicielem. Bóg jest właścicielem.

I tak, gdy Bóg dał Izraelowi ziemie Kanaanu, jako ich dziedzictwo, nie dostali oni suwerenności przysługującej Stwórcy. Uzyskali ograniczoną władzę nad tą ziemią. Grecki Nowy Testament używa dwóch określeń do opisania suwerennej mocy i autorytetu. Dunamis to suwerenna moc (Dz. 1:16). Exousia to autorytet (Mt.8:9). Te terminy są względne. Człowiek, który podlega władzy, słucha zwierzchników. Jedocześnie ten sam człowiek może mieć ludzi pod sobą, dla których to on jest zwierzchnikiem. Stąd człowiek może mieć władzę nad ludźmi, a jednocześnie podlegać autorytetowi na wyższym szczeblu.

Często mówimy o królu, że jest „suwerenny” lub, że posiada suwerenność nad obywatelami narodu, nad którym króluje. Jednakże ten sam król podlega zwierzchności Króla Królów. W ten sposób ziemski król posiada autorytet z woli Boga do wykonywania woli Boga. Królowie nie powinni działać według swojej „wolnej woli”. Jeżeli rządzą oni według własnego uznania, to Bóg pociągnie ich za to do odpowiedzialności.

Twierdzenie ze strony władców, że Bóg dał im absolutną władzę, włącznie z prawem uchylenia Bożej woli i Jego prawa, jest wielkim oszustwem.

Bóg zachował suwerenność, człowiek otrzymał autorytet, który podlega Bożej suwerenności. Każdy powinien znać to rozróżnienie. Autorytet jest zawsze limitowany przez wolę Tego, który jest suwerenny.

To jest kwestia prawa własności a nie wolnej woli.

Bóg stworzył człowieka z prochu ziemi. Skoro Bóg posiada całą ziemię na mocy prawa stworzenia, a my jesteśmy stworzeni z prochu ziemi, to oznacza, że Bóg jest właścicielem ciebie i mnie. Nie chodzi więc o to, czy masz, czy nie masz wolej woli, właściwa kwestia to ustalenie, czy to Bóg ma, czy nie ma wolnej woli. Czyją jesteś własnością? Czy ktokolwiek może zaprzeczyć, że Bóg stworzył proch ziemi, z którego człowiek został uformowany? Czy ktoś zaprzeczy, że Bóg stworzył wszystkie rzeczy? Jeśli Bóg stworzył wszystkie rzeczy, to Bóg jest właścicielem wszystkich rzeczy i to jest sedno tej debaty.

Możemy argumentować jak dzień długi za i przeciw idei wolnej woli człowieka. Taka debata może być formą użytecznej mentalnej gimnastyki, ale to nie to zagadnienie jest istotne. Istotne jest, kto jest właścicielem wszystkich rzeczy?

Dlaczego tak twierdzimy?

Wróć do ks. Wyjścia 21. Kiedy zaczynasz studiować kwestię odpowiedzialności prawnej, wówczas pojęcie własności staje się bardzo, bardzo ważne. Pamiętaj, że powodem, dla którego ludzie debatują nad kwestią wolnej woli, jest ustalenie odpowiedzialności za zło i grzech tu na ziemi. Główną przyczyną wiary w wolną wolę jest chęć obarczenie człowieka odpowiedzialnością za zło i zwolnienie Boga z wszelkiej odpowiedzialności. Wolna wola człowieka zdaje się spełniać to zadanie.

Główny problem z ideą wolnej woli polega na tym, że skumulowany efekt wolnej woli milionów ludzi oraz diabła i jego aniołów zdaje się ograniczać zdolność Boga do rozwiązania kwestii zła, które panoszy się na świecie. Bóg staje się bezradnym gigantem, który ma związane ręce przez wolną wolę człowieka, stoi z boku bezczynny, podczas gdy diabeł manipuluje wolną wolą człowieka i sprawia, że człowiek popełnia okropne uczynki.

Dlatego, gdy człowiek próbuje uwolnić Boga od odpowiedzialności poprzez przypisanie wszystkim ludziom wolnej woli, robi to kosztem Bożej suwerenności. Osobiście wierzę, że istnieje lepsze i poprawniejsze rozwiązanie tego dylematu, które jest ujawnione w biblijnych zapisach dotyczących odpowiedzialności prawnej.

Odpowiedzialność prawna oczami Boga

Boże zapisy na temat odpowiedzialności prawnej bazują na określeniu własności, a nie na prawie wolnego wyboru. Żeby to udowodnić spójrzmy na pewne biblijne zapisy prawne. Wyjścia 21:33-34 brzmi:

33 Jeśliby ktoś zostawił cysternę odkrytą albo jeśliby ktoś wykopał cysternę, a nie przykrył jej, i wpadł tam wół lub osioł, 34 właściciel cysterny winien dać właścicielowi bydlęcia odszkodowanie w pieniądzach, a zwierzę będzie należało do niego.

W tym zapisie odpowiedzialność wynika z własności. Jeśli człowiek wykopie dół i nie podejmie właściwych kroków, żeby go zabezpieczyć, gdy nadejdzie wół i mocą swojej „wolnej woli” lub przez własną głupotę wpadnie do niego, to – według prawa Bożego – kto jest odpowiedzialny? Odpowiedzialny jest właściciel/ wykonawca dołu i musi on odkupić dla siebie martwego wołu. Musi zapłacić cenę, jak za żywe stworzenie i oto martwy wół staje się jego własnością.

Wracając do Ogrodu Eden, Bóg, zasadzając w ogrodzie drzewo wiadomości dobrego i złego, w efekcie wykopał „dół”. To nie diabeł zasadził drzewo, lecz Bóg i to Bóg był właścicielem drzewa. To drzewo stało się dla Adama i Ewy okazją do „wpadnięcia” w stan grzechu. W świetle prawa to drzewo było jak „dół”.

Idąc dalej, Bóg nie zakrył tego dołu. To jest, Bóg nie odgrodził tego drzewa, żeby uniemożliwić człowiekowi dostęp do jego owoców. Boże ostrzeżenie z ks. Rodzaju 2:17 (ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz») było, jak postawienie przy „dole” znaku „Wstęp wzbroniony”. Jednak Adam i Ewa, prawdopodobnie z powodu swojej naiwności i braku doświadczenia, nie posłuchali i „wpadli” do dołu, tej bezdennej otchłani.

Bóg nie przykrył „dołu”, żeby zapobiec upadkowi Adama. Człowiek upadł, gdyż Bóg nie zapobiegł w pełni możliwości jego upadku i popełnienia grzechu. Ponieważ Adam otrzymał władzę („dominium”) na ziemi w ks. Rodzaju 1:26 (A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»), był on z pewnością również odpowiedzialny - w stopniu odpowiadającym jego autorytetowi. Jednakże to nie zwalnia Boga z Jego części odpowiedzialności – z racji Jego własnego prawa, które jest odzwierciedleniem Jego prawego charakteru.

Czy Bóg mógł zapobiec popadnięciu człowieka w stan grzechu? Oczywiście, że był w stanie. Po pierwsze, Bóg nie musiał sadzić drzewa a po drugie, po zasadzeniu drzewa mógł był On ogrodzić je ogrodzeniem. Dalej nie musiał kreować kusiciela i pozwolić mu wejść do ogrodu. Czy kusiciel wszedł do ogrodu bez wiedzy Boga?  Czy Bóg wyłączył alarm bezpieczeństwa i diabeł wślizgnął się tam niepostrzeżenie bez wiedzy Boga?   Czy Bóg dal się zaskoczyć? Czy Bóg naprawdę nie był świadomy tych zdarzeń?

Faktem jest, że Bóg zna początek i koniec. Nie został zaskoczony. Wykopał On dół i zostawił odkryty, ponieważ miał plan. A ten plan wymagał upadku człowieka. I człowiek upadł Zgodnie z Bożym prawem, Bóg ponosi za to odpowiedzialność prawną. I tak, co Bóg zrobił w tej sytuacji? Bóg posłał Swojego jednorodzonego Syna, który został podniesiony na krzyżu, żeby przyciągnąć wszystkich ludzi do Siebie.  Zapłacił On za grzechy całego świata, gdyż całe stworzenie zaczęło podlegać śmierci po upadku Adama. Bóg odkupił martwego wołu. Ten wół jest teraz Jego własnością.

Czy zdajesz sobie sprawę, co to oznacza? Bóg odkupił wszystkich, którzy upadli i są oni teraz Jego własnością. Czy ktokolwiek uniknął upadku? Obecnie może się wydawać, że nie cała ludzkość należy do Boga, ale faktem jest, że Bóg stworzył ich wszystkich i, zgodnie z Jego prawem odpowiedzialności prawnej, odkupił on cały świat. Wypełnił w ten sposób Swoje prawo w sposób perfekcyjny. To dlatego Paweł napisał w liście do Rzymian 5:18-19:

18 A zatem, jak przestępstwo jednego [grzech Adama] sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego [Jezusa Chrystusa] sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. 19 Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.

Odpowiedzialność prawna za grzech Adama

Adam otrzymał władzę (autorytet podlegający Bogu) nad wszystkim stworzeniem. Gdy zgrzeszył, to zaciągnął dług, którego nie był w stanie spłacić, i cała jego własność została „sprzedana” na poczet spłaty tego długu (Mateusza 18:25: Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać.) Nie tylko Adam, ale też jego rodzina i inna własność wzdycha w bólu oczekując na objawienie dzieci Bożych (Rzymian 8:23). Oczekują wykupienia z niewoli grzechu, w którą popadli z powodu długu Adama.

Dobra nowina to fakt, że narodził się na ziemi krewny odkupiciel, który miał wystarczające zasoby, żeby spłacić ten ogromny dług. Nie przyjął On na siebie natury aniołów, lecz ludzkie ciało (Hebrajczyków 2:14-16 14 Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, 15 i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. 16 Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe) po to, żeby stać się naszym bliskim krewnym z prawem odkupienia. Bliskiemu krewnemu nie można odmówić tego prawa, jeżeli jest on gotów zapłacić pełną cenę odkupienia. I tak, Jezus przyszedł na świat w ludzkim ciele i zapłacił pełną cenę odkupienia tego wszystkiego, co zostało stracone w wyniku grzechu Adama.

Paweł mógł więc powiedzieć z pełnym przekonaniem, że „czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na WSZYSTKICH LUDZI usprawiedliwienie dające życie”(Rz. 5:18). Dlatego też Paweł w 1 liście do Koryntian 15:22-23 powiedział:

22 I jak w Adamie WSZYSCY umierają, tak też w Chrystusie WSZYSCY będą ożywieni, 23 lecz każdy według własnej kolejności…

Oto Dobra Nowina z Nowego Testamentu. Krew Chrystusa miała wartość wystarczającą do zapłaty za grzechy całego świata. W 1 liście św. Jana 2:2 czytamy:

2 On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata.

Oto, jak poważnie potraktował Bóg swoją odpowiedzialność za grzech Adama. Odkrył dół, wiedząc doskonale, że Adam do niego wpadnie i, że konsekwencje dotkną całego świata, zgodnie z prawem przywództwa. Jego plan opierał się na tym samym prawie (przywództwa) przez Jezusa Chrystusa, Ostatniego Adama (1 Kor.15:45). Prawy czyn Chrystusa na krzyżu miał wpłynąć na los wszystkich ludzi w tym samym stopniu, w jaki dotknął ich czyn Adama.

Ponieważ Chrystus otrzymał autorytet (władzę) nad całą ziemią i niebem, posiadł On prawo do zbawienia wszystkich ludzi (1 Tym. 4:10). Choć będzie On zawsze szanował wolę człowieka i nie będzie mu się narzucał, jednak zrobi użytek ze Swojej wolnej woli i Swojego legalnego prawa do odkupienia i ostatecznie – zbawienia wszystkich ludzi.

Jan miał wizję końca rzeczy w Objawieniu 4 – 5, gdzie cztery żywe stworzenia, reprezentujące całe stworzenie, oddają chwałę Bogu. Dwudziestu czterech starców rzuciło przed Niego swoje korony (Ap. 4:11), mówiąc:

11 «Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone».

Innymi słowy, dwudziestu czterech starców wiedziało, że ich autorytet podlega suwerenności Boga i Jego woli. Dlaczego? Ponieważ jest On Stwórcą i zawdzięczali oni swoją egzystencję Jego woli a nie swojej własnej. Nie stworzyli samych siebie. Zostali powołani do istnienia wolą Boga.

Jan zapisuje implikacje tego zdarzenia dalej w Apokalipsie 5:13-14:

13 A wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i na morzu,
i wszystko, co w nich przebywa, usłyszałem, jak mówiło: «Zasiadającemu na tronie
i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!»
14 A czworo Zwierząt mówiło: «Amen». Starcy zaś upadli i oddali pokłon.

W Biblii Wydawców tom 6 str. 854, wydanej przez Dom Wydawniczy Eerdmana, pastor Wiliam Milligan objaśnia te wersy Apokalipsy następująco:

„Jaki subtelny koncept! Cały wszechświat – od najdalszych gwiazd po rzeczy nas otaczające, są jednością – jednością w nastroju, emocji, w wyrazie, w sercu i w głosie. Nie ma mowy i myśli o złu. Jest ono w rękach Boga, który osiągnie Swe suwerenne cele w Swoim własnym czasie, na Swój własny sposób. My mamy tylko wsłuchać się w uniwersalną harmonię i obserwować, jak kieruje nas ona w stronę chwały. Całe stworzenie włącznie z człowiekiem mówi Amen. Serce uświęconego Kościoła wezbrane od nadmiaru uczuć. Mogą tylko upaść i oddać chwałę”

Jedyny sposób rozgrzeszenia Boga z Jego suwerennej odpowiedzialności za grzech Adama i oczyszczenia Jego imienia, to całkowite odwrócenie przez Boga skutków grzechu Adama. Paweł daje jasno do zrozumienia, że Bóg to zrobi, że już rozpoczął ten proces przez krzyż Chrystusa. Jest jedynie kwestią czasu, gdy wizja Jana stanie się w pełni rzeczywistością na ziemi. Widział on tryumf krzyża, bo krzyż był środkiem do tego celu. Odkupienie stworzenia nie nastąpiłoby bez zapłaty ceny odkupienia. Moc krzyża jest w pełni ugruntowana w wizji Jana, w której wszystkie stworzenie i wszyscy ludzie dochodzą do pełnej zgody i harmonii z suwerenną wolą Boga.

Osądzenie autorytetu człowieka

Prawdziwie wolna wola wymaga nie tylko na suwerenności, która jest wszechmocą, lecz również wszechwiedzy. Jezus powiedział nam w Ew. Łukasza 12-47,48, że należność mierzona jest po części proporcjonalnie do wiedzy:

47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę...

Pozostała część wiersza 48 potwierdza fakt, że należność mierzona jest również w proporcji do naszego poziomu władzy (autorytetu):

48.... Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

Jako, że Bóg jest zarówno wszechwiedzący, jak i wszechwładny, najwięcej wymaga od Siebie samego. Czy Bóg jest zdolny stanąć na wysokości zadania? My wierzymy, że tak. Wola człowieka nie jest w stanie powstrzymać realizacji Bożego planu.

Nie można oddzielać woli człowieka od poziomu jego władzy. Człowiek ma władzę dlatego ma też wolę, mocą której ta władza jest sprawowana. Człowiek jest też osądzony stosownie do podjętych samowolnie decyzji. Ta odpowiedzialność w relacji do woli Boga oznacza, że Bóg wywiera nacisk na wolę człowieka tak, by dostosowała się ona do woli Bożej. Pytanie brzmi: czyja wola jest silniejsza? Czyja wola ostatecznie weźmie górę? Kto postawi na swoim – Bóg, czy człowiek?

Wierzę, że plan Boga spełni się całkowicie. To, co ujrzał Jan w swojej wizji, stanie się faktem na koniec czasu historycznego. Akceptuję to przez wiarę w Jego słowo, bo obecnie wygląda na to, że wola człowieka jest silniejsza od woli Boga. W różnych czasach i miejscach świat bywa bardzo zły. Jednak Bóg będzie sądził wszystko, a w ostateczności odpowiedzialność za naprawienie wszystkich krzywd i obrócenie zła w dobro spada na Jego barki, jako Stworzyciela. Gdyby to należało do człowieka, większość stworzenia byłaby stracona. Możemy tylko być wdzięczni za to, że człowiek nie posiada tyle wolnej woli, by móc zniszczyć Boże stworzenie lub co najmniej zagrozić jego wyniszczeniem.

Człowiek zostanie osądzony odpowiednio do poziomu swojej władzy, a skoro autorytet zawsze podlega Bożej suwerenności, w nadchodzących wiekach Jezus będzie pracował nad zbawieniem wszystkich ludzi. Jednym z zasadniczych celów zmartwychwstania jest postawienie ludzi przed sądem i określenie ich odpowiedzialności miarą Jego prawa, które jest ogniem płonącym (Pwt 33:2) tak, by mogli „nauczyć się sprawiedliwości” (Iz 26:9). Innymi słowy, celem Bożego sądu w „jeziorze ognia” jest regeneracja ludzi a nie ich zniszczenie; nauczenie ich charakteru Boga, który jest „ogniem trawiącym” (Pwt.4:24, Hbr. 12:29), pochłaniającym naszą „cielesność”.

I tak mamy przed sobą dwa kontrastujące ze sobą poglądy:

1.  Bóg nie może w jakimkolwiek stopniu być odpowiedzialny za grzech Adama i inne grzechy tego świata. Z tego powodu człowiek musi mieć całkowicie wolną wolę, by wziąć na siebie całkowitą odpowiedzialność za zło tego świata. Bóg co prawda daje człowiekowi możliwość odkupienia, lecz nie może zrobić niczego, co naruszyłoby wolną wolę człowieka w procesie podejmowania decyzji o zbawieniu. Jeśli ktoś nie zaakceptuje Chrystusa, staje się w pełni odpowiedzialny za swoje grzechy i będzie osądzony i skazany - zdaniem niektórych na wieczną mękę lub unicestwienie.

2.  Bóg ponosi odpowiedzialność za grzech Adama  proporcjonalnie do Swojego poziomu suwerenności i mógł temu grzechowi zapobiec. Tak, jak dyktuje Jego prawo, pociąga On ludzi do odpowiedzialności jedynie w stopniu proporcjonalnym do ich zakresu władzy. Planował On od początku świata wziąć na siebie (w osobie Jezusa Chrystusa) zobowiązanie za grzechy całego świata. Jego celem, zgodnie z planem, było pozwolić  na upadek wszystkich ludzi oraz zbawienie wszystkich przez Chrystusa – lecz każdego w swoim czasie i kolejności. Termin tłumaczony w Biblii jako „wieczny”, to słowo „aionian”, tzn.  „odnoszący się do eonu, czyli pewnego wieku”. Wyrok nie jest wieczny lecz trwający przez pewien czas i można to zweryfikować , sprawdzając  Dosłowne Tłumaczenie Younga, protestancki przekład Pisma Świętego autorstwa dr Roberta Younga, autora Analitycznej konkordancji biblijnej.

Bardziej kompleksowe studium w tym temacie zawiera moja książka p.t. Jubileusz stworzenia (https://gods-kingdom-ministries.net/teachings/books/creations-jubilee/) oraz  moja nieco krótsza pozycja, zatytułowana: Wyroki Bożego prawa ( https://gods-kingdom-ministries.net/teachings/books/the-judgments-of-the-divine-law/ ).

 

Więcej na temat odpowiedzialności prawnej.

Przyjrzyjmy się bliżej przepisom prawa dotyczącym wołu i dołu. Jest rzeczą oczywistą, że w normalnych okolicznościach wół może wpaść do dołu z tego prostego powodu, że go nie zauważył lub podszedł za blisko i się do niego zsunął. W każdym razie ktoś mógłby twierdzić, że wół wpadł do dołu z własnej woli, przez swoją ślepotę lub głupotę. Z pewnością nie można winić właściciela dołu w takich przypadkach. Jednakże prawo boże mówi jasno, że odpowiedzialny jest ten, kto wykopał dół (jego właściciel).

Przypuśćmy jednak, że to ja wepchnąłem wołu mojego sąsiada do dołu. Czy stanowiłoby to jakąkolwiek prawną różnicę? Nie ma na ten temat niczego napisanego, ponieważ ta okoliczność jest nieistotna z prawnego punktu widzenia. Jeśliby kto celowo wepchnął wołu do dołu, winien by był właścicielowi zwierzęcia pięć wołów (Wj 21:37). Gdyby jednak wół wpadł do dołu przez przypadek, to właściciel dołu byłby zobowiązany do zwrotu tylko jednego wołu.

Właściciel dołu jest odpowiedzialny wyłącznie z tego tytułu, że jest to jego dół. Istotą problemu nie jest to, czy wół (to jest Adam) wpadł tam z własnej woli, czy nie. Prawo nie odnosi się do odpowiedzialności prawnej wołu za to, że nie trzymał się od dołu z daleka. Prawo formułuje jedynie pytanie: kto jest właścicielem dołu.? Kto był odpowiedzialny za przykrycie go w celu zapobieżenia wpadnięcia zwierzęcia do dołu?

Przyjrzyjmy się innym przepisom na temat odpowiedzialności prawnej, sformułowanym w umyśle Boga. Pwt 22:8 głosi:

8 Jeśli zbudujesz nowy dom, uczynisz na dachu ogrodzenie, byś nie obciążył swego domu krwią, gdyby ktoś z niego spadł.

W tamtych czasach ludzie budowali domy z płaskimi dachami, gdyż lubili spotykać się tam w chłodniejszej porze wieczoru. Z tego powodu Bóg zalecił im ogrodzenie dachu, żeby ludzie przypadkowo z niego nie spadli. Jeśli dach nie był otoczony balustradą i ktoś z niego spadł, to kto był odpowiedzialny?

Jeśliby pewien człowiek zepchnął swego sąsiada z dachu, to oczywiście, byłby on winny morderstwa. Ale problem prawny nie polega na tym, czy ofiara spadła przypadkiem, czy też została zepchnięta celowo. W każdym przypadku zachodzi odpowiedzialność prawna, a jedyną różnicą jest stopień odpowiedzialności. Nasz problem to , czy ten człowiek mógł zapobiec śmierci swego sąsiada poprzez zbudowanie balustrady wokół dachu swego domu. Faktem jest, że jeśli posiadasz dom, to jesteś odpowiedzialny za zabezpieczenie w nim miejsc niebezpiecznych. Jeżeli tego nie zrobiłeś, to tłumaczenie, że „to był tylko wypadek” nie zwalnia cię z odpowiedzialności prawnej.

Boży dom to całe niebo i ziemia. Jego siedzibą jest obecnie niebo, lecz buduje On już Swój dom na ziemi i z tego powodu przyszedł na ziemię, oraz powróci na nią ponownie – by zamieszkać pośród nas. Problem polega na tym, że gdy zbudował ten dom, człowiek spadł z jego „dachu”. Kto ponosi odpowiedzialność? Jesteśmy zgodni co do tego, że Bóg go nie ZEPCHNĄŁ z „dachu”. Nie można oskarżyć Boga o morderstwo. Jednakże nie możemy też  ot tak, po prostu obwiniać diabła za to, że człowieka skusił. Nie możemy też twierdzić, że człowiek był nieostrożny i spadł  w wyniku swojego wolnego wyboru. Powiedzieć, że była to w całości wina człowieka, nie jest rzeczą poprawną. Własność domu czyni Boga odpowiedzialnym zgodnie z Jego własnymi zapisami prawa własności.

Istnieje jeszcze jeden zapis prawa własności, który może nam pomóc w zrozumieniu tego zagadnienia. Wyjścia 22:4:

 4 Jeśliby ktoś wypasł pole lub winnicę i wypuścił bydło, niszcząc cudze pole, wówczas wynagrodzi tym, co ma najlepszego na swoim polu i w swojej winnicy.

Co się stanie, gdy czyjś wół sforsuje ogrodzenie z własnej woli, wtargnie na pole sąsiada i zje z jego plonów lub pastwiska? Kto ponosi odpowiedzialność i musi zapłacić za szkodę? Oczywiście właściciel wołu. Prawo jest jasne. Właściciel może co prawda zbić zwierzę batem lub uwięzić w zagrodzie, ale nie zmienia to faktu, że powinien zapłacić za szkodę.

Przypuśćmy, że właściciel wołu otworzy bramę ogrodzenia i wepchnie siłą wołu na pole sąsiada, mówiąc: „paś się albo cię zabiję”. Wół jest zmuszony do pasienia się i jego wolna wola nie ma tu znaczenia. Kto poniesie odpowiedzialność? Właściciel wołu. Jedyna różnica to wysokość kary; jeśli szkoda jest zamierzona (kradzież), właściciel wołu powinien zapłacić co najmniej podwójną wartość wyrządzonej szkody, czyli zjedzonej trawy.

Jeśli wół wtargnął na pole sąsiada z własnej „wolnej woli”, to jego właściciel ponosi  ograniczoną odpowiedzialność. Jednak ta odpowiedzialność nadal istnieje. Upieranie się, że całkowitą winę ponosi wół, nie bierze pod uwagę kwestii własności. Niezależnie od tego, czy zwierzę wtargnęło na pole z własnej woli, czy zmuszone przez właściciela, jego właściciel nie jest zwolniony z odpowiedzialności. Własność, jako taka, pociąga za sobą odpowiedzialność.

Upieranie się teologów przy twierdzeniu, że człowiek ma wolną wolę może i redukuje rozmiar odpowiedzialności Boga, lecz nigdy jej nie wyeliminuje w całości. Przypomina nam to teorię ewolucji. Ewolucjoniści uparcie twierdzą, że życie narodziło się z przypadkowej kombinacji cząsteczek w oceanie. Jednak nigdy nie odpowiadają na pytanie, w jaki sposób zaistniała materia.

Podobnie starożytni Grecy próbowali zmniejszyć odpowiedzialność Boga za stworzenie „złej” fizycznej materii, postulując istnienie mniejszego, złego boga – Demiurga (typ diabła). Jednak to tez nie rozwiązało ich problemu, gdyż nie potrafili rozstrzygnąć, jak dobry Bóg mógł stworzyć złego Demiurga! Poprzez wymyślenie Demiurga, stworzyciela „złej” materii , zmniejszyli rozmiar odpowiedzialności Boga  za zło i mieli cichą nadzieję, że nikt nie spostrzeże faktu, że Bóg nadal pozostawał odpowiedzialny za stworzenie Demiurga.

Ustalenie własności  jest jedyną istotną kwestią prawną. Czy to dostrzegasz? To jest przyczyna, dla której kwestia wolnej woli nie jest głównym problemem, jako że przypisanie wolnej woli człowiekowi lub diabłu w świetle Bożego prawa nie zwalnia całkowicie Boga z odpowiedzialności . Przeczytaj ks. Wyjścia 22:5:

5 Jeśli powstanie ogień i ogarnie ciernie [ogrodzenia], i spali stertę zboża albo stojące na pniu zboże, albo pole, wówczas ten, co wzniecił pożar, winien wynagrodzić szkody.

Jeżeli wzniecę ogień, żeby celowo spalić zboże na polu sąsiada, to jaka będzie kara? Oczywiście musiałbym zapłacić podwójną wartość tego zboża, gdyż  faktycznie ukradłem jego plony i spaliłem je. A co, jeśli wznieciłem ogień, a zboże na polu sąsiada zajęło się i spłonęło przypadkowo? Czy to zwalnia mnie z odpowiedzialności? Absolutnie nie. Jeśli rozniecam ogień, to jestem jego właścicielem. I ponownie wszystko to sprowadza się do zagadnienia własności. Prawa boże związane z odpowiedzialnością prawną wykazują, że ludzkie zamiary (tj. „wolna wola”) mają znaczenie w ustaleniu zakresu odpowiedzialności, lecz nie samego faktu zaistnienia odpowiedzialności.

To z tego powodu twierdzę, że „wolna wola” jest zagadnieniem pobocznym, nad którym mogą debatować filozofowie. Z prawnego punktu widzenia, gdzie ustala się odpowiedzialność, deklarowanie „wolnej woli” człowieka nie rozstrzyga tej kwestii. Przyczyną rozwoju idei wolnej woli była ludzka chęć zwolnienia Boga z odpowiedzialności za ludzkie postępowanie. Idea ta jest jednak nieadekwatna i nie spełnia swojego zadania. Najbardziej istotne jest ustalenie odpowiedzi na następujące pytania: Czy Bóg stworzył człowieka? Czy Bóg jest właścicielem człowieka? Czy Bóg mógł stworzyć taką wersję człowieka, która byłaby odporna na grzech? Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: tak. I to czyni Boga odpowiedzialnym w świetle Jego własnego prawa.

Wolna wola nie jest zagadnieniem centralnym, jest nim natomiast kwestia własności.  Dotyczy to zarówno ksiąg Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg podtrzymuje Swoje prawo własności wszystkiego, co stworzył. Na bazie tego Bóg przyjmuje odpowiedzialność za swoją własność. Bóg stworzył  przepisy dotyczące odpowiedzialności prawnej, żeby dać nam objawienie i zrozumienie tego, że w sensie prawnym Bóg zobowiązał się do odkupienia całego świata. To z tej przyczyny zapłacił On za grzechy całego świata, a nie wyłącznie za grzechy 2% ludzkości. Nigdzie w Biblii nie jest powiedziane, że Bóg zapłacił wyłącznie za grzechy nielicznych ludzi. Zapłacił On za grzechy całego świata i, gdy to uczynił, rozgrzeszył i usprawiedliwił Siebie samego, jako Stwórcę i Właściciela Wszechświata.

Bóg współdziała we wszystkim dla większego dobra

Bóg stworzył całą tą sytuację i ,dla Sobie tylko wiadomej przyczyny, Jego wolą było stworzenie naczyń czystych i nieczystych. Możemy tego nie pojmować i, jeżeli nie rozumiemy to, jak powiedział Paweł w  liście do Rzymian 9:20, kimże jesteśmy, by spierać się z Bogiem? Czy naczynie gliniane może zapytać tego, kto je ulepił: «Dlaczego mnie takim uczyniłeś?». Takie wytłumaczenie jest wystarczające dla tych, którzy nie mogą pojąć głębokich prawd bożych. Jednak w ostateczności, w miarę jak dochodzimy do poznania zamysłu Boga, powinniśmy zacząć pojmować, dlaczego stworzył On człowieka w takiej, a nie innej formie- i dlaczego inwazja zła została dopuszczona na ziemi.

Wiemy, że  Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra,  że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić (Rz. 8:18). To wiemy. Nie mam wytłumaczenia dla każdego rodzaju zła na ziemi. Nie rozumiem tego wszystkiego, ale wiem jedno. Moja wiara jest w Boga. Wiem, że On stworzył wszystko, że jest suwerenny. I wiem, że obróci On wszystko w dobro. Nie jest to być może dostatecznym wytłumaczeniem dla ludzi, którzy przeżywają straszne trudności i cierpienia w swoim życiu. Wiem jednak, że w dniu ostatnim spojrzymy wstecz na wszystko, co się wydarzyło i  będziemy w stanie szczerze oznajmić, że wszystkie czyny Boga są uzasadnione. To jest to, co wiem i jest to istota wiary.

Wierzę, że Bóg wie dobrze, co czyni i wierzę, że Bóg jest dobrym Bogiem. Naprawi On wszystkie przejawy niesprawiedliwości na tym świecie. Obróci wszystko zło w dobro. Jak to osiągnie, tego nie wiem, ale na tym opiera się moja wiara. Wierzę w suwerennego Boga, który wie, co czyni. Bóg nie zrzekł się kontroli nad Swoim stworzeniem, choć rzeczywiście obdarzył On człowieka autorytetem. Mamy autorytet nad ziemią, lecz nie mamy suwerenności. Nasza władza (autorytet) jest ograniczona. Tak, jak wykazaliśmy wcześniej, poprzez analizę prawodawstwa dotyczącego własności ziemskiej, zawsze dozwolona jest tam opcja odkupienia gruntów. I nawet, jeżeli wykup nie nastąpi w czasie dozwolonym prawem, to powróci on do właściciela w roku Jubileuszowym (Kpł.25:54). Oto prawo ustanowione przez Boga i ostatecznie żaden człowiek nie jest w stanie go udaremnić.